Header Image

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu ułatwienia Państwu przeglądania witryny.

Można zablokować zapisywanie cookies w ustawieniach przeglądarki. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Ciasteczka (ang. cookies) to niewielkie informacje tekstowe, wysyłane przez serwer WWW i zapisywane po stronie użytkownika (zazwyczaj na twardym dysku). Domyślne parametry ciasteczek pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył.

Serwis WWW Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej im. Józefa Lompy w Katowicach filia w Bytomiu wykorzystuje cookies do zapamiętania sesji użytkownika.

Dodatkowo serwis korzysta z narzędzi do zbierania danych statystycznych na temat odwiedzin użytkowników w serwisie (Google Analytics oraz STAT4U) oraz z komponentu Facebook. Narzędzia te posiadają własne regulaminy dotyczące prywatności użytkowników na swoich stronach.

Jeżeli użytkownik nie wyraża zgody na umieszczanie plików cookies na swoim urządzeniu, może skorzystać z opcji wyłączenia pobierania i przechowywania plików cookies w przeglądarce internetowej, jednak wtedy niektóre funkcje serwisu mogą działać niewłaściwie.

Informację o tym jak włączyć blokowanie ciasteczek można znaleźć w sekcji pomoc w menu przeglądarki internetowej. Informacje na temat zmiany ustawień dotyczących ciasteczek w poszczególnych przeglądarkach dostępne są także na poniższych stronach:


W niniejszym dziale prezentujemy wybrane, warte uwagi, pozycje książkowe z naszych zbiorów. Znajdziecie tu Państwo interesujące pozycje zarówno z pedagogiki, psychologii czy socjologii jak i literatury pięknej. Opisy bibliograficzne książek wzbogacono o autorskie recenzje bądź obszerne adnotacje.

recenzje                                                                                                Fot.B.Zwierzyńska

Zachęcamy do lektury:)

 

 

PODRÓŻ PRZEZ KSIĘGI JAKUBOWE
recenzja

 

Tokarczuk Olga: Księgi Jakubowe albo Wielka podróż przez siedem granic,
pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych.
Opowiadana przez zmarłych, a przez autorkę dopełniona metodą koniektury,
z wielu rozmaitych ksiąg zaczerpnięta, a także wspomożona imaginacją,
która to jest największym naturalnym darem człowieka.
Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2014
Sygn. 45098

 ksiegiJ
Fot. i oprac. Bożena Zwierzyńska. Źródło ilustracji:pixabay.com

 

 

„Mądrym dla memoryału, kompatriotom dla refleksji, laikom dla nauki, melancholikom zaś dla rozrywki”. Oryginalna, monumentalna – ponad 900 stron! – powieść historyczna, z elementami nadrealistycznej, wizjonerskiej narracji (Jenta), osnuta wokół osoby Jakuba Lejbowicza Franka, żydowskiego mistyka, twórcy zdumiewającego heretyckiego ruchu, wiążącego judaizm z chrześcijaństwem, a zwanego w przyszłości frankizmem.

Rohatyn, rok 1752. Ksiądz Benedykt Chmielowski ukończył właśnie swoje dzieło – Nowe Ateny, utwór o pełnym tytule jeszcze dłuższym niż wzorowany na nim tytuł książki Tokarczuk. To pierwsza polska encyklopedia i z niej to pochodzi słynne zdanie „Koń, jaki jest, każdy widzi”... Ale nie śmiejmy się z księdza Benedykta; on naprawdę kocha księgi, pragnie nawet wymieniać się lekturą z uczonymi Żydami – rzecz niebywała. I tak oto wkraczamy w skomplikowaną rzeczywistość kresów XVIII-wiecznej Rzeczpospolitej, w świat, w którym przenikają się kultury, języki i religie, gdzie – jakże inaczej niż w Trylogii – łatwiej spotkasz Żyda, Ormianina czy Turka, niźli polskiego szlachcica. Przypadek zetknie ks. Chmielowskiego z poetką Elżbietą Drużbacką, towarzyszącą przybyłej do Rohatyna kasztelanowej kamienieckiej, Katarzynie Kossakowskiej. To początek ich przyjaźni – i bogatej korespondencji. Jednak centralną postacią powieści jest mieniący się Mesjaszem Frank (później także jego piękna córka Ewa, którą zainteresuje się sam cesarz Józef II) – mędrzec, reformator, konwertyta, oszust?

Powieść o poszukiwaniu prawdziwej wiary albo może po prostu swego miejsca na ziemi; widzenia i rytuały religijne, także podszyte seksem, w tle wielka polityka. Obnażane źródła antysemityzmu, w tym to najpospolitsze: żądza pieniądza. Także u dostojników kościelnych. I bolesna dziś dla obu stron – chrześcijańskiej i żydowskiej – prawda o wspólnym (!) fabrykowaniu dowodów przeciwko Żydom. Ogrom wątków, postaci, bardzo bogate tło obyczajowe. Lektura do smakowania, niełatwa.

Godna podkreślenia jest niezwykła staranność i kunszt, wręcz piękno edytorskie publikacji. Okładka, papier, świadomie dobierane czcionki, bogactwo ilustracji z epoki. Dużo edytorskich „smaczków”, np. oryginalna paginacja wsteczna i tzw. kustosze: umieszczone nad pierwszymi i poniżej ostatnich kolumn tekstu pojedyncze słowa z poprzedzających i następujących stron; w dawniejszych wiekach oznaczenie kolejności drukarskiej składek, dziś zjawisko prawdopodobnie zupełnie czytelnikom nieznane.

Na koniec zaskakujący tekst śpiewanej w starym języku starej piosenki, „co to jej nas uczył jeszcze reb Isochar”:

Czym jest człowiek? Iskrą.
Czym jest ludzkie życie? Chwilą.
Czym jest teraz przyszłość?
Iskrą. A czym bieg czasu? Chwilą.
Z czego powstaje człowiek?
Z iskry. A czym jest śmierć? Chwilą.
Kim był On, gdy świat zawierał w sobie?
Iskrą. A czym będzie, gdy świat znowu pochłonie? Chwilą.

Słyszymy tu frazy niemal identyczne jak w mistrzowskiej Wielkiej Improwizacji. A Mickiewicz korzystał przecież również z tradycji żydowskiej... Księgi rozmawiają ze sobą...

Bożena Zwierzyńska

PORTRET STEFANA BANACHA
recenzja

 

Stefan Banach.
Niezwykłe życie i genialna matematyka.
Materiały biograficzne.
Pod red. Emilii Jakimowicz i Adama Miranowicza.
Wyd. 3. Kraków: „Impuls”, 2010
Sygn. A-5364

 banach
Fot. Bożena Zwierzyńska


Większość z nas, zapytana o najwybitniejszych polskich naukowców, wymieni zapewne – bez zastanowienia – Mikołaja Kopernika i Marię Curie. Tymczasem historycy nauki na równi z nimi stawiają trzecią postać – Stefana Banacha. Kim był ów tajemniczy uczony i dlaczego większość Polaków nigdy o nim nie słyszała?

Odpowiedź na pierwsze pytanie wyjaśnia nieco i tę drugą kwestię. Stefan Banach, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, był genialnym matematykiem. To właśnie jego odkrycia zapoczątkowały powstanie analizy funkcjonalnej – nowoczesnej, niezwykle ważnej dziś dziedziny matematyki. Ważnej, ale też trudnej – aby wyjaśnić, czym zajmował się Banach, potrzeba studiów matematycznych... I tu zapewne kryje się odpowiedź na pytanie drugie: o ile łatwo przystępnie promować dzieło astronoma czy najwybitniejszej nawet fizyczki-chemiczki, o tyle prace matematyka z konieczności pozostają zrozumiałe jedynie dla bardzo wąskiego grona osób.

Nie trzeba jednak rozumieć naukowych rezultatów, by zainteresować się samą postacią. A biografia Banacha jest doprawdy niezwykła; zresztą do dzisiaj wiele w niej białych plam. Odszukania, uporządkowania i spisania materiałów biograficznych o Stefanie Banachu podjęli się w książce Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka Emilia Jakimowicz i Adam Miranowicz.

Lektura podzielona jest na kilka części. Rozpoczynamy od prezentacji biografii. Stefan Banach – dziecko nieślubne, oddane na wychowanie właścicielce pralni, od najwcześniejszych lat ujawnia liczne uzdolnienia. Gra w szachy, mówi po francusku (to wynik intelektualnej opieki zaprzyjaźnionego Francuza, fotografika i literata, Juliusza Miena), w szkole objawia nadzwyczajny talent matematyczny. Nigdy jednak nie podejmie studiów matematycznych; jest samoukiem. I oto pewnego dnia na krakowskich Plantach ma miejsce nieprawdopodobny zbieg okoliczności: fragment dyskusji Banacha z kolegą na temat całki Lebesgue'a (było to wówczas pojęcie znane tylko bardzo nielicznemu gronu specjalistów) słyszy przypadkowo Hugo Steinhaus, profesor matematyki. Tak go to zaciekawia, że podchodzi do młodych dyskutantów. To przypadkowe spotkanie przejdzie do historii matematyki. Steinhaus, sam bardzo zdolny, błyskawicznie dostrzega fenomenalny talent Banacha i doprowadza do tego, że młody człowiek bez ukończonych jakichkolwiek studiów zostaje zatrudniony na Politechnice Lwowskiej. Niemal jak anegdota brzmi również przytoczony w książce opis kulisów uzyskania doktoratu naukowca; świetna historia, dziś już nie do powtórzenia.

Stefana Banacha poznajemy bliżej dzięki lekturze listów – jego, do niego i o nim – oraz wspomnieniom, m.in. Stefana Banacha juniora. Na szczególną uwagę zasługuje wywiad z prof. Wacławem Szybalskim, biotechnologiem i genetykiem, profesorem onkologii w University of Wisconsin–Madison, który przedstawia nam dramatyczną kartę z biografii naukowca – wojenny epizod karmienia wszy we lwowskim Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami prof. Weigla. W instytucie tym, produkującym szczepionki na potrzeby okupantów, schronienie znalazło wielu profesorów lwowskich wyższych uczelni. Jest paradoksem, że Banach mógł uniknąć takiego losu: skala jego geniuszu sprawiła, że przed wojną przysłano mu ze Stanów Zjednoczonych zaproszenie wraz z podpisanym czekiem z wpisaną jedną tylko cyfrą: jeden i prośbą, by dopisał tyle zer, ile uzna za stosowne. Banach jednak tę ofertę odrzucił, uważając, że nic nie jest warte porzucenia Lwowa…

Osobny rozdział to prezentacja efektów poszukiwań w archiwach; przez pryzmat różnorodnych dokumentów możemy pełniej poznać osobowość, meandry pracy zawodowej i koleje życiowe uczonego. Zgodnie z tytułem, w książce przedstawiono również dorobek naukowy matematyka i jego bezpośredni wkład w naukę: niewielki rozdzialik Genialna matematyka Stefana Banacha będzie dla laików okazją „zobaczenia” matematyki wyższej. Mamy też okazję przyjrzeć się fenomenowi lwowskiej szkoły matematycznej, o międzynarodowej renomie. Interesująca jest opowieść o Kawiarni Szkockiej; ówczesnemu życiu kawiarnianemu matematyka zawdzięcza bardzo wiele… Zaglądamy do słynnej Księgi Szkockiej, w której zapisywano problemy oraz wyniki wielogodzinnych matematycznych dyskusji, wcześniej notowane przez grupę pasjonatów na marmurowych stołach i bezpowrotnie tracone, bo ścierane z blatów przez sprzątaczkę… Notowano tam również proponowane nagrody; np. Steinhaus obiecał (problem 152): „za obliczenie częstości [występowania określonych punktów w określonym przypadku]: 100 gramów kawioru; za dowód istnienia częstości: małe piwo; za kontrprzykład: pół czarnej”*.

Książkę wzbogaca obszerny materiał ilustracyjny. Fotografie, m.in. wspomnianego powyżej Juliusza Miena, któremu zawdzięczamy wiele zdjęć chłopca; na jednym z nich z małym Stefanem gra w szachy malarz Henryk Siemiradzki. Świadectwa szkolne, faksymile listów i rękopisów. Godny podkreślenia jest świetny wybór fotografii na okładkę.

Ciekawa postać, dobrze skomponowana książka. Okazja do poznania jednego z największych matematyków w historii.

Joanna Zwierzyńska

 

________________________________________________

*Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka. Materiały biograficzne..., s. 156.

KLUS-STAŃSKA, Dorota
Rozwijanie myślenia matematycznego młodszych uczniów / Dorota Klus-Stańska, Alina Kalinowska ; przy współpracy Adama Stańskiego. - Warszawa : „Żak”, cop. 2004
Sygn. 40656




Oryginalny, opatrzony komentarzami zbiór niestandardowych zadań z matematyki dla uczniów najmłodszych, świetny poradnik dla nauczycieli klas początkowych. Jak piszą we wstępie Autorki, celem ich jest zaciekawienie dzieci matematyką, prowokowanie twórczych, zaniedbywanych przez szkołę strategii myślenia, danie dzieciom okazji przeżycia prawdziwej przygody intelektualnej. Niestety, z obserwacji Autorek wynika, że większość uczniów zostaje pozbawiona szansy osiągnięcia w tej sferze satysfakcji, niezależnie od posiadanego potencjału. Przyczyny tego zjawiska Autorki upatrują w dość powszechnym modelu nauczania matematyki, nakierowanym na schematyzm, bezrefleksyjność oraz nudne, mechaniczne ćwiczenie technik obliczeniowych. Tymczasem prawdziwa wiedza matematyczna ucznia to nie zbiór wyuczonych reguł i ciągów czynności, lecz matematyczne myślenie, rozumienie, zdolność do przekształceń i twórczych zastosowań. W interesującym rozdziale o myśleniu i matematycznej bezmyślności czytamy, że „uczeń musi rozpoczynać od twórczych strategii osobistych zanim pozna formalne procedury działania. Twórczość matematyczna nie jest dodatkiem, ale warunkiem osiągania odpowiednich efektów.” Ogromną wartość mają więc wszelkie, nawet nieporadne i naiwne, samodzielne poszukiwania strategii rozwiązań, czego rzadko bywają świadomi nie tylko nauczyciele, ale nawet doradcy metodyczni i autorzy podręczników.

Lektura sprzyja zarówno podniesieniu kompetencji dydaktycznych nauczycieli klas początkowych, jak i rozwojowi ich kompetencji w zakresie umiejętności rozwiązywania problemów matematycznych. Poszczególne rozdziały ujęto w przejrzysty, jak na matematyków przystało, schemat: komentarz do zadań – zadania – rozwiązania. Komentarze pomagają nauczycielowi dostrzec walory edukacyjne poszczególnych zadań, przeanalizować tkwiące w nich trudności poznawcze i ocenić, jakiego rodzaju umiejętności może uczeń rozwinąć podczas ich rozwiązywania. Przykładowe tytuły rozdziałów:
- Algorytmy inaczej;
- Bez schematu w geometrii;
- Zadania z pułapką;
- Zbadaj i odkryj;
- Zabawy z kartami.
Proponowane zadania reprezentują różne stopnie trudności. Nauczycielom, poszukującym zadań „odblokowujących matematycznie” uczniów, można polecić ćwiczenia z kartami do gier towarzyskich. Zwykle bardzo lubiane przez dzieci, rozwijają szereg matematycznych kompetencji, pomagają uruchomić logiczne myślenie.
Zawarte w książce zadania omawiane były na warsztatach dla pedagogów i na zajęciach w trakcie studiów podyplomowych, zostały również sprawdzone bezpośrednio w klasach I-III. Bywało, że z ich rozwiązaniem więcej trudności od uczniów miewali przyzwyczajeni do schematów nauczyciele. W świetle takich sytuacji dana nauczycielom, poprzez niniejszą publikację, możliwość odświeżenia i weryfikacji swojego „matematycznego spojrzenia” wydaje się szczególnie cenna.

Książka wysoko oceniona przez recenzentów, wypełniająca lukę na rynku wydawniczym.

Ciekawostka: współautorem książki jest uczeń! Symptomatyczne są słowa podziękowania, kierowane przez niego do rodziców: „To oni pozwolili mi uczyć się matematyki po swojemu i dzięki temu zobaczyłem jej niezwykłe piękno. Dzięki nim matematyka będzie moim wyborem na całe życie”. Pozwólmy więc dzieciom uczyć się „po swojemu”.

Bożena Zwierzyńska

JĘDRZEJEWSKA-WRÓBEL, Roksana
Kosmita / Roksana Jędrzejewska-Wróbel ; il. Jona Jung. - Bielsko-Biała : Fundacja ING Dzieciom, 2008
Sygn. A-3705, A-3904, A-4456




Rewelacyjna książka autorstwa uznanej pisarki dla dzieci, napisana z myślą o rodzeństwie dzieci autystycznych. Bohaterką opowieści jest Ola, dziewczynka, która z utęsknieniem oczekiwała rodzeństwa. Niestety, jej mały braciszek okazał się zupełnie inny niż siostrzyczka najlepszej przyjaciółki… Początkowa, wielka radość z pojawienia się w domu brata zostaje stłumiona przez coraz bardziej negatywne uczucia. Dziewczynce trudno zaakceptować zachowania Kacpra, który stale unika jej spojrzenia, ignoruje propozycje wspólnej zabawy, za to gapi się godzinami w piekarnik lub biega po domu tylko w kominiarce i tak często, strasznie wrzeszczy…

Jędrzejewska-Wróbel z niezwykłą wrażliwością wprowadza nas w świat, w którym rzeczywistość nie chce być tak bezpiecznie „normalna”, lecz ujawnia swe odmienne, dziwne, trudne do zaakceptowania oblicze. Autorka ukazuje nam, jak z perspektywy rodzeństwa dziecka chorego wyglądają charakterystyczne objawy autyzmu: głębokie zaburzenia komunikacji społecznej, nieumiejętność wyrażania uczuć, nadwrażliwość na bodźce, przymus powtarzalności zachowań, brak akceptacji dla jakichkolwiek zmian. Zderzona z nimi Ola przeżywa dotkliwe rozczarowanie, doświadcza wstydu, żalu, poczucia krzywdy. Dziewczynka czuje się zapomniana przez rodziców, zaabsorbowanych i udręczonych chorobą syna, szuka dróg odzyskania ich uwagi („Mam autyzm. Zaraziłam się”), buntuje się i złości. A zarazem – jakże trafnie - dostrzega szklaną kulę, w której zamknięty jest dziwny braciszek. Jest blisko, obok, a przecież jakby w niedostępnym świecie. A kiedy Kacper przyśni jej się w akwarium, będzie wiedziała, że jest smutny, choć nie zobaczy pod kominiarką jego twarzy.

Opowieść uwrażliwia na sytuację dziecka autystycznego, a zarazem podsuwa pomysły i strategie, pomocne w wypracowywaniu akceptacji, w radzeniu sobie ze swoimi negatywnymi uczuciami, w budowaniu relacji mimo komunikacyjnych barier. Ola uczy się nabierać dystansu, postrzegać zachowanie Kacpra z innej perspektywy, np., za radą terapeuty („najlepszego na świecie specjalisty od kosmitów”), wyobraża sobie, że gra w komedii, co sprawia, że zachowania brata przestaje postrzegać jako okropne czy wstydliwe, ale jako po prostu zabawne. Bardzo pozytywne jest także skojarzenie dziecka autystycznego z Pippi Langstrump, niezwykle oryginalną bohaterką literacką (dla niektórych - tylko filmową…), powszechnie lubianą przez dzieci. Ola zrozumie, „że świat Kacpra jest zupełnie innym światem”, ale „inny” przestanie mieć dla niej znaczenie „nienormalny”. Dziewczynka nie tylko przestanie wstydzić się braciszka, ale uświadomi sobie, że sama może się od niego pewnych rzeczy nauczyć. Nagle dostrzeże – i będzie potrafiła to otwarcie wyrazić – że go kocha.

Trudny temat przedstawiony jest z niezwykłą lekkością pióra. Choć uczucia są silne i żywe, nie ma tu przytłaczającego dramatu; jest optymizm, nadzieja, a nawet humor (jak np. w tajemnym dialogu dziewczynek: „Mój brat ma autyzm. – A gdzie on go ma?”). Młodemu odbiorcy w zrozumieniu problemu pomogą wplecione w tekst liczne listy Kacperka, pisane do Anioła Stróża. Ten prosty pomysł pozwala na subtelną próbę odkrycia przed nami wewnętrznego świata autystycznego dziecka: mamy wrażenie, że rzeczywiście czytamy myśli Kacperka, odbieramy jego lęki, przyjmujemy wyjaśnienia, obserwujemy swoistą dzielność chłopca. Obok listów, atrakcyjność tekstu podnoszą ciekawe rozwiązania graficzne, uwypuklające istotne treści, a także ujmujące, równie ważne jak tekst, stylizowane na dziecięcą kreskę ilustracje.

Książka powstała z inicjatywy Fundacji ING Dzieciom, wspierającej m.in. działania biblioterapeutyczne, a wsparcia merytorycznego udzieliły terapeutki Fundacji Synapsis. Choć głównym adresatem książki jest rodzeństwo dzieci autystycznych, warto też podsunąć ją ich rodzicom. A czytana – tak po prostu - w domu, szkole czy świetlicy może posłużyć jako uniwersalny materiał, uczący empatii i tolerancji.

Bożena Zwierzyńska
 

MIŚ, Bogdan
Tajemnicza liczba e i inne sekrety matematyki / Bogdan Miś. – Wyd. 2. - Warszawa : Wydaw. Naukowo-Techniczne, 2008
(W bibliotece dostępne wydanie z roku 1989, sygn. 32739)




Jakiś czas temu Internet obiegła lista najpopularniejszych, dość dalekich od prawdy, lecz wygodnych sformułowań, wśród których w ścisłej czołówce znajdowały się wypowiedzi w rodzaju „Kochanie, wrócę później, mam jeszcze sporo pracy” i „Dziękuję, nie jestem głodny”. My zwróćmy jeszcze uwagę na zastrzeżenie, powtarzane z uporem przez znakomitą większość społeczeństwa: brzmi ono „Nigdy nie zrozumiem matematyki – jest ona dla mnie za trudna”. Z zagadkowych względów przeciętny zjadacz chleba w wieku szkolnym woli nauczyć się na wyrywki położenia cieśnin na mapie świata, niż analizować podobieństwo trójkątów; prędzej wybierze wkuwanie dat podpisania mało ważnych edyktów, niż przyswojenie definicji funkcji kwadratowej... Dlaczego tak jest, to temat na osobny – niejeden – artykuł; my natomiast w tym miejscu podkreślmy, że przytoczone powyżej zdanie to *nieprawda*.

Bogdan Miś, z wykształcenia matematyk, z zawodu dziennikarz, podejmuje się trudnego zadania – pisze książkę o matematyce, którą tak zwany „przeciętny odbiorca” powinien przeczytać, zrozumieć i która winna go zainteresować. Zadanie to jest trudne nie z powodu złożoności poruszanych zagadnień, lecz ze względu na wspominane wyżej ogromne, powszechne uprzedzenie do matematyki. Tym godniejsze więc podziwu, że autor wychodzi z zadania obronną ręką. Przede wszystkim, książka napisana jest lekkim, gawędziarskim językiem. Autor niejednokrotnie pozwala sobie na dowcipne anegdoty i dygresje, utrzymując książkę w tonie jak najdalszym od akademickiego wykładu. W swobodnie snutej, matematycznej gawędzie najróżniejsze tematy przeplatają się ze sobą, by w efekcie ułożyć się w spójną całość. Bo taki właśnie jest urok matematyki – zwykle poznajemy jej fragmenty, z pozoru zupełnie ze sobą niezwiązane, czujemy się wręcz przytłoczeni ogromem pojęć i zagadnień, jednak po przeczytaniu jeszcze jednego rozdziału, poznaniu jeszcze jednego szczegółu wszystko - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - układa się i wiąże sensownie.

Autor, prezentujący sporo wdzięku w swym stylu opowiadania o matematyce, popularyzuje ją od lat na wiele sposobów, aktualnie np. dodając na stronie YouTube krótkie filmiki o biografiach znanych matematyków i interesujących, według niego, zagadnieniach, takich jak pewnik wyboru czy słynne problemy otwarte. Obszerne książki rządzą się jednak nieco innymi prawami – tu potrzeba motywu przewodniego. Bogdan Miś obiera zań liczbę e, stałą matematyczną, rywalizującą z π o miano tej najważniejszej, a jednocześnie nawiązującą z nią wspaniałą współpracę w przeróżnych dziedzinach nauk matematycznych.

Miś rozpoczyna książkę od przytoczenia pewnych podstawowych informacji, a potem – używając liczby e jako punktu wyjścia – prowadzi nas przez bogaty świat matematyki, trzymając się początkowo intuicyjnie znanych czytelnikowi rzeczy, po to tylko, by wraz z rozwojem książki wchodzić coraz głębiej w piękno matematycznej abstrakcji. W toku tej wędrówki panu Misiowi udaje się – aż do końca - nie zgubić czytelnika za sobą. Nawet poruszając zagadnienia przestrzeni ośmiowymiarowych i niezwykle już głębokich uogólnień pojęcia liczby, autor nie zapomina o stojących za wszystkim intuicjach.

Książka na każdym kroku przypomina niezwykle istotną prawdę: matematyka jest nauką, owszem, abstrakcyjną, bogatą, czasem skomplikowaną, jednak ma ona przecież podstawy w naszym, tak dobrze znanym świecie – nie jest brana z powietrza. I te podstawy, te intuicje, które prowadziły i prowadzą matematyków i pozwalają im dowodzić coraz piękniejszych twierdzeń, towarzyszą nam przez całą książkę. Pozwalają nam przejść od liczenia bażantów do liczb przestępnych, od pudełka z zapałkami do klasy abstrakcji, od przyporządkowania do wielomianu i od pierwiastka do oktawy Cayleya...

Książka ocieka wiedzą, poruszanymi zagadnieniami zahaczając nawet o pierwszy rok studiów – jednocześnie jednak wiedza jest podana tak przystępnie i przyrządzona tak smakowicie, że nawet największy przeciwnik uczenia się matematyki ze zdziwieniem stwierdzi, że, kurczę, jednak te funkcje też potrafią być ciekawe.
 

Wielu takich refleksji podczas lektury życzy -

Mateusz Jurczyński
Koło Naukowe Matematyków UŚ

Aktualności


II OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA
DLA BIBLIOTEKARZY
"BIBLIOTEKI OTWARTE
NA ZMIANY"


OFERTA DYDAKTYCZNA
na rok szkolny 2017/2018


OFERTA SZKOLENIOWA ROM-E "METIS" W KATOWICACH

Szanowni Czytelnicy!

Od 1 września 2017 r. biblioteka udostępnia zbiory
w następujących godzinach:

poniedziałek, wtorek, środa: 8:00-17:00
czwartek: 8:00 - 15:00
piątek: 8:00 - 17:00
sobota (druga w miesiącu): 9:00 - 14:00.

Zapraszamy!


REFORMA EDUKACJI
- informacje


IBUKlibra

"Małe szare komórki,
czyli wielki Herkules Poirot"
Międzyszkolny Konkurs Czytelniczy
PODSUMOWANIE

facebook 76536 640

polona


bookcrossingbookcrossingbookcrossing

UWALNIAMY KSIĄŻKI NON STOP!
Serdecznie zapraszamy
do udziału
w Akcji Bookcrossing
!

Free template "Frozen New Year" by [ Anch ] Gorsk.net Studio. Please, don't remove this hidden copyleft! You have got this template gratis, so don't become a freak.