Drukuj

KLICH, Aleksandra
Cały ten Kutz : biografia niepokorna / Aleksandra Klich. – Kraków: „Znak”, 2009
Sygn. 42463


Świetnie napisana, żywa książka, prawdziwie „niepokorny” obraz arcyniepokornego twórcy. Aleksandra Klich z talentem, wrażliwością i sympatią, ale bez czołobitności, ogarnia przebogaty materiał biograficzny, prezentując nam kalejdoskop odsłon kolejnych wątków, w tempie przyprawiającym o zawrót głowy. Jej bohater powiedział kiedyś, że ma w sobie „pęd egzystencjalny” – i książka to oddaje.

Kazimierz Kutz, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów, jest postacią barwną i kontrowersyjną. Twórca ponad dwudziestu filmów i tyluż sztuk teatralnych, ma na swoim koncie dzieła wybitne, choć zdarzały się również artystyczne porażki. Czytelnik poznaje meandry jego życia i twórczości: jest doświadczenie wojny, nastoletnia fascynacja książkami (lauba!), kompleks robotniczego, śląskiego pochodzenia, szukanie własnej drogi. Są huśtawki nastrojów, artystyczne nowatorstwo, wypalenie. A zaraz potem erupcja twórczości: przejmujący, mityczny (według prof. Tadeusza Sławka – magiczny) obraz Śląska w słynnym tryptyku filmowym. Bo Kutz to podręcznikowe uwikłanie w „syndrom śląski”: rodzinne tradycje powstańcze, szacunek dla Korfantego, przywiązanie do Ziętka, rozgoryczenie i żal w stosunku do Polski, która jednak zawiodła Ślązaków...

Ale Kutz to nie tylko Śląsk, to również Warszawa, Kraków, znów Warszawa. Pod jego kierunkiem, od samego początku, pracuje prawdziwa plejada gwiazd: Dymna, Englert, Gajos, Łomnicki, Łukaszewicz, Kondrat, Olbrychski, Pieczka, Trela, Wilhelmi; dla niego komponuje Kilar. „Jego” aktorzy ufają mu całkowicie, doceniają ogromny profesjonalizm. Janusz Gajos, któremu właśnie Kutz pomógł wyzwolić się spod brzemienia ról Janka Kosa i Tureckiego, podkreśla, że spotkał niewielu takiej klasy zawodowców. Mówi Anna Dymna: „Gdy się zaufa Kaziowi, to zdarzają się cuda. Ja wiele razy czułam, jakby mnie do góry podciągał na linie, i nagle skrzydła mi rosły, i sama leciałam troszkę w górę. On jest taki diablik, czarodziej.” „Pod pozorem szorstkości, niewybrednego języka, ma duszę poety”.

Czytelnik ma zresztą sam okazję poznać zaskakująco ciepłe rysy osobowości Kutza w malowanych przez autorkę rodzinnych relacjach reżysera. Fragmenty pisanych całe życie, długich, pięknych listów do matki świadczą o głębokim przywiązaniu synowskim; widzimy bardzo bliską więź z chorym na schizofrenię bratem, no i w końcu gorące, radosne ukochanie własnego domowego ogniska. Bo Kutz, mężczyzna o ogromnym temperamencie, wielbiący piękno kobiece, trzykrotnie żonaty (żony młodsze kolejno o 8, 18 i 28 lat), potrafi docenić także ciepło domowe, śmiech dzieci i kucharzenie rodzinie...

Poznajemy też Kutza – zaangażowanego obywatela, polityka, rzecznika tolerancji, felietonistę o ciętym języku. Pojawiają się głosy oburzenia, krytyki, ale Kutz wie swoje: „Ludzi trzeba edukować”. Adam Michnik podkreśla: „Kazik jest proeuropejski, prozachodni, (...), szanuje indywidualność. (...) Ma w sobie wielką wewnętrzną prawość, wie, gdzie jest dobro, a gdzie zło. I ma odwagę mówić istotne rzeczy, nawet kładąc na szali swój wielki autorytet, gdy Polska w potrzebie. A jego Polska, ta, do której dąży, to kraj wielobarwny i tolerancyjny”.

Kutza stać na dystans do samego siebie, o czym świadczy np. zamieszczony w książce autoironiczny, zabawny, bardzo trafny autoportret reżysera, rozpoczynający się słowami „Kurdupel-Korniszon ze Śląska”. Magdalena Piekorz ocenia: „To absolutny artysta osobny, do tego uroczy człowiek, jego wady stają się zaletami”. Tyczy się to również osławionego, dosadnego, jędrnego języka twórcy, którego Aleksandra Klich bynajmniej nie cenzuruje. Zresztą, jak np. twierdzi Jan Peszek, „Kazimierz klnie z kulturą. Serwuje nieprawdopodobne serie wyrazów nieparlamentarnych z takim wdziękiem, że nigdy mnie to nie drażniło. Przeciwnie, bawiło. Bo jego wulgarność jest poetycka”.

Czytelnikowi trudno uwierzyć, że rozmówca Aleksandry Klich obchodził niedawno 80. urodziny. Samą książkę Kutz podsumowuje żartobliwie mówiąc, iż „nie wiedział, że miał tak ciekawe życie”, ale jednocześnie zaznacza, że to jeszcze nie wszystko. Reżyser planuje właśnie nowy film (według głośnego - dzięki adaptacji teatru Korez - „Cholonka” Janoscha), odgraża się, że zadebiutuje jako pisarz. Książka kończy się w bardzo Kutzowym stylu: „Ja wam pokażę, a wy się gońcie”.

Bożena Zwierzyńska