Drukuj

PODRÓŻ PRZEZ KSIĘGI JAKUBOWE
recenzja

 

Tokarczuk Olga: Księgi Jakubowe albo Wielka podróż przez siedem granic,
pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych.
Opowiadana przez zmarłych, a przez autorkę dopełniona metodą koniektury,
z wielu rozmaitych ksiąg zaczerpnięta, a także wspomożona imaginacją,
która to jest największym naturalnym darem człowieka.
Kraków: Wydawnictwo Literackie, 2014
Sygn. 45098

 ksiegiJ
Fot. i oprac. Bożena Zwierzyńska. Źródło ilustracji:pixabay.com

 

 

„Mądrym dla memoryału, kompatriotom dla refleksji, laikom dla nauki, melancholikom zaś dla rozrywki”. Oryginalna, monumentalna – ponad 900 stron! – powieść historyczna, z elementami nadrealistycznej, wizjonerskiej narracji (Jenta), osnuta wokół osoby Jakuba Lejbowicza Franka, żydowskiego mistyka, twórcy zdumiewającego heretyckiego ruchu, wiążącego judaizm z chrześcijaństwem, a zwanego w przyszłości frankizmem.

Rohatyn, rok 1752. Ksiądz Benedykt Chmielowski ukończył właśnie swoje dzieło – Nowe Ateny, utwór o pełnym tytule jeszcze dłuższym niż wzorowany na nim tytuł książki Tokarczuk. To pierwsza polska encyklopedia i z niej to pochodzi słynne zdanie „Koń, jaki jest, każdy widzi”... Ale nie śmiejmy się z księdza Benedykta; on naprawdę kocha księgi, pragnie nawet wymieniać się lekturą z uczonymi Żydami – rzecz niebywała. I tak oto wkraczamy w skomplikowaną rzeczywistość kresów XVIII-wiecznej Rzeczpospolitej, w świat, w którym przenikają się kultury, języki i religie, gdzie – jakże inaczej niż w Trylogii – łatwiej spotkasz Żyda, Ormianina czy Turka, niźli polskiego szlachcica. Przypadek zetknie ks. Chmielowskiego z poetką Elżbietą Drużbacką, towarzyszącą przybyłej do Rohatyna kasztelanowej kamienieckiej, Katarzynie Kossakowskiej. To początek ich przyjaźni – i bogatej korespondencji. Jednak centralną postacią powieści jest mieniący się Mesjaszem Frank (później także jego piękna córka Ewa, którą zainteresuje się sam cesarz Józef II) – mędrzec, reformator, konwertyta, oszust?

Powieść o poszukiwaniu prawdziwej wiary albo może po prostu swego miejsca na ziemi; widzenia i rytuały religijne, także podszyte seksem, w tle wielka polityka. Obnażane źródła antysemityzmu, w tym to najpospolitsze: żądza pieniądza. Także u dostojników kościelnych. I bolesna dziś dla obu stron – chrześcijańskiej i żydowskiej – prawda o wspólnym (!) fabrykowaniu dowodów przeciwko Żydom. Ogrom wątków, postaci, bardzo bogate tło obyczajowe. Lektura do smakowania, niełatwa.

Godna podkreślenia jest niezwykła staranność i kunszt, wręcz piękno edytorskie publikacji. Okładka, papier, świadomie dobierane czcionki, bogactwo ilustracji z epoki. Dużo edytorskich „smaczków”, np. oryginalna paginacja wsteczna i tzw. kustosze: umieszczone nad pierwszymi i poniżej ostatnich kolumn tekstu pojedyncze słowa z poprzedzających i następujących stron; w dawniejszych wiekach oznaczenie kolejności drukarskiej składek, dziś zjawisko prawdopodobnie zupełnie czytelnikom nieznane.

Na koniec zaskakujący tekst śpiewanej w starym języku starej piosenki, „co to jej nas uczył jeszcze reb Isochar”:

Czym jest człowiek? Iskrą.
Czym jest ludzkie życie? Chwilą.
Czym jest teraz przyszłość?
Iskrą. A czym bieg czasu? Chwilą.
Z czego powstaje człowiek?
Z iskry. A czym jest śmierć? Chwilą.
Kim był On, gdy świat zawierał w sobie?
Iskrą. A czym będzie, gdy świat znowu pochłonie? Chwilą.

Słyszymy tu frazy niemal identyczne jak w mistrzowskiej Wielkiej Improwizacji. A Mickiewicz korzystał przecież również z tradycji żydowskiej... Księgi rozmawiają ze sobą...

Bożena Zwierzyńska