Drukuj

PORTRET STEFANA BANACHA
recenzja

 

Stefan Banach.
Niezwykłe życie i genialna matematyka.
Materiały biograficzne.
Pod red. Emilii Jakimowicz i Adama Miranowicza.
Wyd. 3. Kraków: „Impuls”, 2010
Sygn. A-5364

 banach
Fot. Bożena Zwierzyńska


Większość z nas, zapytana o najwybitniejszych polskich naukowców, wymieni zapewne – bez zastanowienia – Mikołaja Kopernika i Marię Curie. Tymczasem historycy nauki na równi z nimi stawiają trzecią postać – Stefana Banacha. Kim był ów tajemniczy uczony i dlaczego większość Polaków nigdy o nim nie słyszała?

Odpowiedź na pierwsze pytanie wyjaśnia nieco i tę drugą kwestię. Stefan Banach, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, był genialnym matematykiem. To właśnie jego odkrycia zapoczątkowały powstanie analizy funkcjonalnej – nowoczesnej, niezwykle ważnej dziś dziedziny matematyki. Ważnej, ale też trudnej – aby wyjaśnić, czym zajmował się Banach, potrzeba studiów matematycznych... I tu zapewne kryje się odpowiedź na pytanie drugie: o ile łatwo przystępnie promować dzieło astronoma czy najwybitniejszej nawet fizyczki-chemiczki, o tyle prace matematyka z konieczności pozostają zrozumiałe jedynie dla bardzo wąskiego grona osób.

Nie trzeba jednak rozumieć naukowych rezultatów, by zainteresować się samą postacią. A biografia Banacha jest doprawdy niezwykła; zresztą do dzisiaj wiele w niej białych plam. Odszukania, uporządkowania i spisania materiałów biograficznych o Stefanie Banachu podjęli się w książce Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka Emilia Jakimowicz i Adam Miranowicz.

Lektura podzielona jest na kilka części. Rozpoczynamy od prezentacji biografii. Stefan Banach – dziecko nieślubne, oddane na wychowanie właścicielce pralni, od najwcześniejszych lat ujawnia liczne uzdolnienia. Gra w szachy, mówi po francusku (to wynik intelektualnej opieki zaprzyjaźnionego Francuza, fotografika i literata, Juliusza Miena), w szkole objawia nadzwyczajny talent matematyczny. Nigdy jednak nie podejmie studiów matematycznych; jest samoukiem. I oto pewnego dnia na krakowskich Plantach ma miejsce nieprawdopodobny zbieg okoliczności: fragment dyskusji Banacha z kolegą na temat całki Lebesgue'a (było to wówczas pojęcie znane tylko bardzo nielicznemu gronu specjalistów) słyszy przypadkowo Hugo Steinhaus, profesor matematyki. Tak go to zaciekawia, że podchodzi do młodych dyskutantów. To przypadkowe spotkanie przejdzie do historii matematyki. Steinhaus, sam bardzo zdolny, błyskawicznie dostrzega fenomenalny talent Banacha i doprowadza do tego, że młody człowiek bez ukończonych jakichkolwiek studiów zostaje zatrudniony na Politechnice Lwowskiej. Niemal jak anegdota brzmi również przytoczony w książce opis kulisów uzyskania doktoratu naukowca; świetna historia, dziś już nie do powtórzenia.

Stefana Banacha poznajemy bliżej dzięki lekturze listów – jego, do niego i o nim – oraz wspomnieniom, m.in. Stefana Banacha juniora. Na szczególną uwagę zasługuje wywiad z prof. Wacławem Szybalskim, biotechnologiem i genetykiem, profesorem onkologii w University of Wisconsin–Madison, który przedstawia nam dramatyczną kartę z biografii naukowca – wojenny epizod karmienia wszy we lwowskim Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami prof. Weigla. W instytucie tym, produkującym szczepionki na potrzeby okupantów, schronienie znalazło wielu profesorów lwowskich wyższych uczelni. Jest paradoksem, że Banach mógł uniknąć takiego losu: skala jego geniuszu sprawiła, że przed wojną przysłano mu ze Stanów Zjednoczonych zaproszenie wraz z podpisanym czekiem z wpisaną jedną tylko cyfrą: jeden i prośbą, by dopisał tyle zer, ile uzna za stosowne. Banach jednak tę ofertę odrzucił, uważając, że nic nie jest warte porzucenia Lwowa…

Osobny rozdział to prezentacja efektów poszukiwań w archiwach; przez pryzmat różnorodnych dokumentów możemy pełniej poznać osobowość, meandry pracy zawodowej i koleje życiowe uczonego. Zgodnie z tytułem, w książce przedstawiono również dorobek naukowy matematyka i jego bezpośredni wkład w naukę: niewielki rozdzialik Genialna matematyka Stefana Banacha będzie dla laików okazją „zobaczenia” matematyki wyższej. Mamy też okazję przyjrzeć się fenomenowi lwowskiej szkoły matematycznej, o międzynarodowej renomie. Interesująca jest opowieść o Kawiarni Szkockiej; ówczesnemu życiu kawiarnianemu matematyka zawdzięcza bardzo wiele… Zaglądamy do słynnej Księgi Szkockiej, w której zapisywano problemy oraz wyniki wielogodzinnych matematycznych dyskusji, wcześniej notowane przez grupę pasjonatów na marmurowych stołach i bezpowrotnie tracone, bo ścierane z blatów przez sprzątaczkę… Notowano tam również proponowane nagrody; np. Steinhaus obiecał (problem 152): „za obliczenie częstości [występowania określonych punktów w określonym przypadku]: 100 gramów kawioru; za dowód istnienia częstości: małe piwo; za kontrprzykład: pół czarnej”*.

Książkę wzbogaca obszerny materiał ilustracyjny. Fotografie, m.in. wspomnianego powyżej Juliusza Miena, któremu zawdzięczamy wiele zdjęć chłopca; na jednym z nich z małym Stefanem gra w szachy malarz Henryk Siemiradzki. Świadectwa szkolne, faksymile listów i rękopisów. Godny podkreślenia jest świetny wybór fotografii na okładkę.

Ciekawa postać, dobrze skomponowana książka. Okazja do poznania jednego z największych matematyków w historii.

Joanna Zwierzyńska

 

________________________________________________

*Stefan Banach. Niezwykłe życie i genialna matematyka. Materiały biograficzne..., s. 156.